Pijarzy w Szwajcarii 13-21.09.2019

23.09.2019

W tym roku uczniowie naszej Szkoły mieli okazję przedłużyć sobie wakacje aż do września, bowiem w tym miesiącu odbyła się szkolna wycieczka do Szwajcarii. Mimo że wyruszyliśmy w piątek po południu, już w sobotę rano byliśmy na miejscu, gotowi do zwiedzania uroczej Lucerny.

Kolejnego dnia wszystkich zadziwiły piękne widoki znad Jeziora Genewskiego oraz Riwiery Szwajcarskiej, gdzie zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Naszej uwadze nie uszedł również pomnik Freddy’ego Mercury’ego ani Casino, nad którym mieściło się studio Queen. Mieliśmy też okazję zwiedzić średniowieczny Zamek Chillon. Głównym punktem poniedziałkowego programu była fabryka czekolady Maison Cailler, w której najpierw przenieśliśmy się w czasie dzięki wspaniałemu wystrojowi sal podczas zwiedzania, potem wysłuchaliśmy nagrań opowiadających o produkcji czekolady, a na końcu mieliśmy okazję do degustacji pralinek i czekoladek. I oczywiście tacy szczęśliwi i najedzeni nabyliśmy jadalne pamiątki w fabrycznym sklepie. Nieco mniejszym entuzjazmem cieszyła się wytwórnia serów (z uwagi na zapach?;), która zajęła nam popołudnie wraz ze starówką i zamkiem Gruyers. Następny dzień był prawie w całości naukowy, ponieważ praktycznie cały (z małą przerwą na spacer po pobliskiej Genewie i obejrzenie np. siedziby ONZ) spędziliśmy w CERN-ie, czyli Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych, gdzie naukowcy badają, z czego zbudowana jest materia czy też jakie siły ją utrzymują. Mieliśmy okazję wysłuchać dwóch wykładów i być oprowadzonymi po części obiektów. Była to nie lada gratka, szczególnie dla mat-fizów, a uczniowie nie stronili od zadawania pytań. Środę spędziliśmy w urokliwym Chamonix i wyjechaliśmy aż na wysokość 3842 m n. p. m. na Aiguille du Midi, z którego podziwialiśmy Mont Blanc. Na górze podziwialiśmy widoki i udokumentowaliśmy nasz pobyt tam dzięki wyjątkowym zdjęciom w specjalnej przeszklonej kapsule. Następnego dnia mogliśmy poczuć się jak Mickiewicz, oglądając i czerpiąc inspirację z Lozanny, gdzie zaskoczyły nas chociażby kolorowe ptaszki na dachu kościoła św. Franciszka. Ostatniego dnia, przed wyjazdem zahaczyliśmy jeszcze o Meiringen. Byliśmy tam w muzeum Sherlocka Holmesa, wyjechaliśmy (a potem wyszliśmy jeszcze wyżej) na wodospad Reichenbach, gdzie ten sławny detektyw sfingował swoją śmierć. Tuż przed ostatecznym powrotem spacerowaliśmy jeszcze wąwozem rzeki Aare, chłonąc przepiękne widoki. Do Krakowa wróciliśmy w sobotę ze smutnym wrażeniem, że teraz już naprawdę zaczyna się rok szkolny.

Paulina Zięba IIIc