Wreszcie!...

Wreszcie!...

No i stało się. Msza Święta – przeżyta (w należytym, nabożnym skupieniu); przemówienia – wygłoszone; nagrody – wręczone; świadectwa – rozdane; podziękowania – złożone… Czas zacząć wakacje. I oczywiście witamy je z wielką radością – ale też z odrobiną smutku, wszak przyszło nam pożegnać kilka osób z grona nauczycielskiego.


Niektóre z tych osób były z nami bardzo krótko (choć wyraziście) – jak pani profesor Nicolle Nieto Goicochea; inne – trochę dłużej, a już na pewno na tyle długo, by swą charakterną osobowością mocno naznaczyć naszą wspólnotę (co bez dwóch zdań można powiedzieć o pani profesor Katarzynie Janczarskiej). Ale też nadszedł czas (choć zawsze się wydawało, że nigdy on nie nastąpi), by podziękować pani profesor Annie Hawlenie-Drożdżak i pani profesor Almie Rzoncy-Biel, które były w Liceum od zawsze – i od zawsze mogły być stawiane za wzór tego, co znaczy być wychowawcą, nauczycielem i świadkiem pijarskiego charyzmatu. A po tych wszystkich – radosnych (z codziennym trudem) i smutnych (ze znakomitymi pedagożkami) – pożegnaniach, wypada już dodać tylko to, co znalazło się w laudacji dla pani profesor Hawleny-Drożdżak: że teraz, wierni słowom Schulza, będziemy „wertować, odurzeni światłem, w tej wielkiej księdze wakacyj, której wszystkie karty pałają od blasku i mają na dnie słodki do omdlenia miąższ złotych gruszek.”

Treść laudacji wygłoszonych przy pożegnaniu pań Profesor Almy Rzoncy-Biel i Anny Hawleny-Drożdzak